W okolicy Żytomierza, która dzięki malowniczości brzegów rzeki Teterów mianowana „Szwajcarią wołyńską”, znajduje się Skała Czackiego (granitowa podobizna założyciela liceum w Krzemieńcu). Ten geologiczny pomnik przyrody i związana z nim legenda zostały opisane w 1863 r. na łamach popularnego warszawskiego „Tygodnika Ilustrowanego” przez polskiego prawnika i pisarza Jana Prusinowskiego. Publikujemy ten ciekawy artykuł w całości.

„Grób wielkiego wygnańca na wyspie św. Heleny osadzono płaczącymi wierzbami, a sploty zwieszających się gałęzi, przy stosownym oświetleniu słonecznym, tworzyły postać bohatera, w zwykłej postawie, ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma. Był to niby powietrzny pomnik, stawiany w pewnych chwilach przez tajemniczego ducha natury, łączącego grę światła i cieni w znane kształty, przed okiem szukających złudzenia wędrowców…

Podobnego doznajemy złudzenia na brzegach pod Teterowem pod Żytomierzem, na kilkadziesiąt kroków przed ujściem Kamionki. Tajemniczy ten duch natury, wyprzedzając oznakę pamięci ziomków, wyrażoną przed kilku laty w posągu p. Oskara Sosnowskiego, uformował na wierzchołku jednej ze skał zwanych Sokulą, głowę Tadeusza Czackiego. Układ kilku kamieni, trochę żwiru i mchu i karłowata brzózka, jakby zaklęta w swym wzroście, przy odpowiednim kierunku promieni słonecznych, wydolne rysy starosty nowogródzkiego, mającego tyle prawa do pamięci potomnych. Z kilku punktów na brzegu rzeki i z kilku innych na samej rzece, powtarza się to miłe złudzenie, nadające ustroju charakter powagi tradycyjnej. Jakoż każdy rybak, wprowadzając nieznajomego do swej łódki, z pewnością zapyta: Czy płynąc do skały Czackiego? i zatrzyma czółno w miejscu stosownym, dla ukazania jego posągu, wyciosanego przez samą naturę.

Lecz inne jeszcze podanie, podanie czysto ludowe, przywiązane jest do tego szeregu skał nadteterowskich zwanych Sokulą… Ale serce dziewcząt (dziewcząt powieści ludu) nie pyta zwykle o nic i polega na miłosnych zaklęciach kochanka. I nasz więc Kozak z łatwością zawrócił głowę pięknej futorzanki, córki innego Kozaka, zwanego Sokołem i mającego chutor na górze znanej do dziś dnia pod imieniem Sokołowej góry, odległej od Żytomierza o staj kilka, przy dawnej drodze pocztowej do Zwiahla. Awanturniczy Kozak, uwiódłszy dziewczynę, nie troszczył się o jej dolę, i przysięgając miłość dozgonną gotował zdradę bliską.

Razu pewnego, wracając z chutoru Sokoła, z myślą nie powrócenia nigdy do kochającej go dziewczyny, skamieniał wraz z koniem w tym miejscu wówczas pustym, które dziś stanowi mały placyk, przedłużający główny rynek miasta. Miejsce to, przed przeprowadzeniem drogi bitej, zapełnione było małych drewnianych domków. Upewniało mi kilka starych ludzi, że przed jednym z tych domków, przy ciasnej uliczce, leżał wielki kamień, mający niejakie podobieństwo do tułowiu końskiego, z siedzącym na nim jeźdźcem, a gmin, wskazując na ten kamień, chciał widzieć potwierdzenie swojej powieści, której koniec niemniej jest cudowny.

Uwiedziona futorzanka z Sokołowej góry, zwana od imieniu ojca Sokulą, poznawszy przez siłę czarów zamysły zdradne kochanka, zamieniła go, jak widzieliśmy, tąż mocą czarów, w głaz nieruchomy. Lecz żądza zemsty trwała tylko chwilę, miłość przemogła. Puściła się więc za nim w pogoń, a ujrzawszy, że przybiegła za późno, nieukojona w żalu i rozpaczy, rzuciła się do rzeki ze skały w której miał schronienie. Stąd nazwa tych skał Sokula, od imienia nieszczęśliwej kochanki…

Lud jednak rzadko kończy karę swoich bohaterów wraz ze śmiercią. Wiara w nieśmiertelność duszy, głęboko wkorzeniona nawet w czasach przedchrześcijańskich, każe fantazji ścigać ich za grobem… Posłyszycie więc zapewnienia między tutejszym ludem, że pod skałami Sokóli dają się często widywać nocami jakieś postaci czerwone, niby krwią opłynione, własną czy cudzą, a jest to samobójczyni Sokula i jej kochanek, ze wspólnikami swego zbójectwa.

Malownicze to ustronie brzegów Teterowa, zwane skałami Sokóli, albo skałą Czackiego, mamy już w albumie p. Wilczyńskiego; lecz załączony tu szkic pani P. lepiej uwydatnia charakter skały, noszący imię patrona niegdyś krzemienieckiej szkoły”.

ZOBACZ TAKŻE:

SZWAJCARIA WOŁYŃSKA. MALOWNICZE OKOLICY ŻYTOMIERZA (RYCINY I POCZTÓWKI)

PAMIĘĆ HISTORYCZNA