Radni zdecydowali: w Warszawie będzie Skwer Generała Marka Bezruczki! Imieniem ukraińskiego bohatera wojny 1920 r. nazwano przestrzeń pomiędzy ulicami Jana Kazimierza i Wschowską – w odległości ok. 600 metrów od miejsca jego spoczynku na Cmentarzu Prawosławnym na Woli.

Marko Bezruczko (ur. 31 października 1883 r. w Tokmaku na Ukrainie, zm. 10 lutego 1944 r. w Warszawie) był oficerem Armii Cesarstwa Rosyjskiego, a od 1917 r. jednym z twórców armii ukraińskiej i oficerem Sztabu Generalnego Ukraińskiej Republiki Ludowej. W 1919 r. został szefem sztabu w legendarnym Korpusie Strzelców Siczowych. Po zawarciu polsko-ukraińskiego porozumienia o wspólnej wojnie z Rosją w 1920 r. organizował i dowodził 6 Siczową Dywizją Strzelców, na czele której razem z wojskami polskimi brał udział w wyprawie kijowskiej.

PRZECZYTAJ:

Marko Bezruczko. Ukrainiec, który pomógł uratować Warszawę

W sierpniu 1920 r., kierując mieszaną polsko-ukraińską załogą, dowodził udaną obroną Zamościa przed Konarmią Budionnego. Sukces obrońców Zamościa pozwolił na zatrzymanie pochodu potężnego zgrupowania Armii Czerwonej w kierunku Lublina i Warszawy oraz jego rozbicie pod Komarowem, a tym samym – ocalenie militarnych rezultatów Bitwy Warszawskiej.

Postawę żołnierzy Bezruczki tak ocenił jego ówczesny zwierzchnik, gen. Zygmunt Zieliński:

„6 Ukraińska Dywizja po rycersku i z pełnym poświęceniem wypełniała swe żołnierskie obowiązki w walce przeciwko bolszewikom, tak w ofensywnej, jak i obronnej, i zawsze wykonywała sławetnie swe zadania, a często z własnej inicjatywy zadając wrogowi ciężkie ciosy dobrze przemyślanymi rzetelnie wykonanymi wypadami”.

Opinię tę podzielał naczelny ataman Symon Petlura, stwierdzając:

„W czasie wspólnej z polskimi wojskami walki o przyszłość Ukraińskiej Republiki Ludowej Dywizja, tak w czasie ofensywy, jak i ciężkiego odwrotu z Kijowa, dała dobitne dowody całkiem regularnej, wysoko zdyscyplinowanej jednostki, a także wysokiej wartości bojowej, męstwa i odwagi”.

Korespondent wojenny Adam Grzymała-Siedlecki w swoim „Cudzie Wisły” ocenił ich zwięźle:

„400 bagnetów z VI dywizji ukraińskiej Bezruczki, [to] siła niewielka, ale żołnierz wytrawny i wprost znakomity”.

Grzymała-Siedlecki zacytował również opinię ppor. Sobczaka, oficera sztabowego polskiej 10 Dywizji Piechoty:

„Ukraińscy żołnierze bili się obok nas jakby to był jakiś konkurs popisu. Nie drgnęli ani razu, a artylerzyści ich okazali się pracownikami pierwszej klasy”.

Wreszcie sam dowódca tak powiedział swoim żołnierzom w rocznicę utworzenia dywizji:

„Wyrwawszy się zza drutów Łańcuta szliście na Ukrainę z wielką wiarą w sukces, w zwycięstwo nad wrogiem. Przeszedłszy prawie pół Ukrainy okryliście się niezapomnianą sławą, wpisaliście złote strofy do historii walk o wolność swego kraju i swego narodu. Było Was niewielu, ale złączeni jedną myślą ufaliście sobie wzajemnie, [żyliście] wiarą w swoją siłę, w niezwyciężoność swojej idei. Daliście przykłady mające wysokie wojskowe znaczenie – daliście Perhę, operacje nad Bugiem i w Zamościu”.

Po zakończeniu wojny Bezruczko przebywał w obozach internowania, następnie pełnił funkcję ministra spraw wojskowych rządu emigracyjnego Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz przewodniczącego Ukraińskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego. W okresie międzywojennym pracował w Wojskowym Instytucie Geograficznym w Warszawie. W 1934 wobec redukcji etatów spowodowanej trudną sytuacją ekonomiczną państwa polskiego został zwolniony i pozostał bez zabezpieczenia materialnego. Zasiłek otrzymał dopiero w 1937 r., będąc już człowiekiem schorowanym. Był zdecydowanym przeciwnikiem współpracy z hitlerowcami. Spoczywa na Cmentarzu Prawosławnym w Warszawie na Woli.

Źródło: Facebook, Płomień Braterstwa