Używali także dzieci jako żywych tarcz. „To był horror. Jakby miasto zdobyła horda Hunów”. Przerażające wspomnienia.
Obrońcy Grodna i ich losy to jedna z białych plam w historii Polski. W PRL zostali skazani na zapomnienie. Dziś poznajemy okrutną prawdę dzięki relacjom ludzi, którzy przeżyli piekło. Los obrońców, a często przypadkowych cywilów był tragiczny. Część z nich położono na ulicy i zmiażdżono czołgami – tak wspominają świadkowie tamtych dni.
Armia Czerwona nie spodziewała się takiego oporu. W Grodnie nie stacjonowały żadne poważne siły, mimo to Sowieci musieli długo zmagać się z przypadkowymi oddziałami wojska, harcerzami, uczniami, czy urzędnikami. Ponieśli ciężkie straty, a bitwa na ulicach trwała dwa dni (od 20 do 22 września). Bohaterski opór najpierw zaskoczył, a później dodatkowo rozjuszył najeźdźców.
Oto kilka relacji:
Na przykład 21 września 1939 r. zmarł 13-letni obrońca Grodna Tadzio Jasiński. Jeden z najmłodszych cywilnych obrońców zaatakowanego przez Sowietów miasta, schwytany przez żołnierzy Armii Czerwonej i przywiązany do pancerza czołgu w charakterze „żywej tarczy”. Odbity przez Polaków, skonał na rękach matki, która – jak głoszą przekazy – zdążyła mu powiedzieć: „Tadzik, ciesz się! Polska armia wraca! Ułani z chorągwiami! Śpiewają!”.
Czasopismo „Głos Polonii”
Wydanie specjalne: HISTORIA Nr 1 / (2) 2019
Czasopismo „Głos Polonii”
Wydanie specjalne: HISTORIA Nr 2 / (2) 2020
Czasopismo „Głos Polonii”
Wydanie specjalne: HISTORIA Nr 3 / (1) 2021
BIBLIOTECZKA PORTALU PAMIĘĆ HISTORYCZNA POLSKIEGO CENTRUM MEDIALNEGO „JAGIELLONIA”

