Inszy niechaj pałace marmurowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gnieździe ojczystym,
A ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystym.

Joanna Żubr była pierwszą damą Orderu Virtuti Militari. Otrzymała go za bohaterską postawę podczas kampanii napoleońskiej w 1812 roku.

POBYT W ŻYTOMIERZU

Joanna przyszła na świat w 1786 roku. Nie jest znana dokładna data jej urodzin. W swoim pamiętniku napisała: „Urodziłam się w mieście Berdyczowie w guberni natenczas wołyńskiej, z rodziców ojca Jana Pasławskiego herbu Jastrzębiec, porucznika Kawalerii Narodowej i Anny Piaseckiej, matki, w roku 1786”.

Dzieciństwo spędziła na Ukrainie. Był to okres bardzo trudny dla Rzeczpospolitej. Kraj był rozdarty wewnętrznie. Dla ratowania go przed utratą niepodległości, 3 maja 1791 roku uchwalono konstytucję, która miała pomóc wydźwignąć kraj z zapaści politycznej i gospodarczej. Joanna miała wówczas pięć lat. Okres jej dzieciństwa to czasy konfederacji targowickiej, powstania kościuszkowskiego i trzech rozbiorów Polski.

W 1801 roku, w wieku 10 lat, wyszła za mąż za porucznika Regimentu Gwardii Konnej Koronnej Jana Domusławskiego. Małżonkowie zamieszkali w Żytomierzu. Tam Domusławski sprawował urząd przy sądzie powiatowym. Po kilku latach Joanna owdowiała; nie miała również dzieci. Wkrótce ponownie wyszła za mąż za Macieja Żubra, szlachcica, tłumacza i pracownika kancelarii prawnej w Żytomierzu.

Okres ich małżeństwa przypada na zwycięstwa cesarza Francuzów Napoleona Bonapartego nad zaborcami Polski. Polacy przebywający na emigracji walczyli u boku Napoleona w legionach utworzonych przez gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Wierzyli, że Napoleon przywróci nasz kraj na mapy świata.

Małżonkowie Joanna i Maciej chcieli podjąć służbę w polskiej kawalerii i u boku Francuzów walczyć o niepodległość ojczyzny. W 1806 roku dowiedzieli się, że w pobliskim Latyczowie mjr Kamiński organizuje oddział ochotników, który przez zieloną granicę miał przedostać się do zaboru austriackiego, by połączyć się z armią polską formowaną u boku Napoleona. Postanowili wstąpić do tego oddziału. Po sprzedaniu całego dobytku kupili konia i bryczkę i wyruszyli w drogę. Niestety, nie udało im się połączyć z oddziałem Kamińskiego, więc na własną rękę przedzierali się do Galicji.

Z niemałym trudem dotarli do Lwowa. Tam ich okradziono z prawie całego dobytku, a Macieja aresztowali Austriacy. Groziła mu ekstradycja do Rosji. Jednak dzięki sprytowi i przebiegłości Joanny małżonkom udało się wydostać z opresji. Koło Magnuszowa przekroczyli granicę i dotarli do Warszawy.

WOJNA Z AUSTRIĄ

Wojska Napoleona były już w Warszawie, a książę Józef Poniatowski u ich boku tworzył armię polską. Na mocy traktatu z Tylży, zawartego w 1807 roku między Napoleonem a carem Rosji, doszło do utworzenia Księstwa Warszawskiego. Żubrowie bardzo chcieli wstąpić do kawalerii, niestety, nie była ona tworzona w Warszawie, lecz w Poznaniu. Wsparcie finansowe, jakie otrzymał Maciej Żubr od swojego stryja Mikołaja, który był księdzem kanonikiem w Lesznie, nie wystarczyło na dalszą podróż. Brak funduszy zmusił małżonków do pozostania w Warszawie i wstąpienia do piechoty. Maciejowi przyznano podoficerski stopień kaprala.

Natomiast Joanna w męskim przebraniu zgłosiła się do komisji werbunkowej, udając brata Macieja. Została przyjęta do wojska w stopniu szeregowego. Najważniejsze było to, że oboje zaciągnęli się do tego samego oddziału, więc nie groziła im rozłąka. Szybko jednak odkryto maskaradę Joanny, ale ostatecznie zezwolono jej na pozostanie w oddziale. Początkowo okazała się bardzo przydatna, jednak nie jako żołnierz liniowy, lecz… krawcowa.

Małżonkowie służyli pod dowództwem płk. Stanisława Potockiego w 7. kompanii 2. pułku piechoty. Walczyli z Austriakami pod Raszynem i Górą Kalwarią. Następnie pułk został skierowany do zdobycia Zamościa. Tutaj Joanna wykazała się niebywałą odwagą i męstwem. Jako jedna z pierwszych przekroczyła mury dobrze bronionej twierdzy, prowadząc za sobą i zagrzewając do boju innych żołnierzy.

Za zasługi na polu bitwy dowództwo przyznało Joannie i Maciejowi krzyże wojskowe. Nie otrzymali ich jednak, a w zamian zaproponowano im wynagrodzenie pieniężne, co małżonkowie odebrali jako osobistą zniewagę. Ze wzgardą odrzucili nagrodę pieniężną i rozpoczęli starania o przeniesienie do innej jednostki.

W tym czasie ich pułk poprzez Szczebrzeszyn i Sandomierz dotarł do Krakowa. W Maciejowicach małżonkom po wielu trudach udało się wstąpić do nowego pułku pod dowództwem płk. Hornowskiego. Maciej otrzymał w nim etat oficerski podporucznika, zaś Joanna nadal pozostała w stopniu szeregowego. Po pewnym czasie otrzymała jednak awans do stopnia furiera. Zajmowała się kwatermistrzostwem i zaopatrzeniem.

Kolejne dwa lata służby przebiegły bez większych wydarzeń. Pułk Macieja i Joanny stacjonował najpierw w Warszawie, a później został przeniesiony do Torunia. Tam żołnierze umacniali fortyfikacje, a zadaniem Joanny było wyszukiwanie dla nich kwater. Pewnego dnia zapomniała o swoim obowiązku, bawiąc się na jakimś przyjęciu. Jej kompania w tym czasie błądziła i mokła na deszczu. Kiedy wreszcie znaleźli Joannę, Maciej chciał w złości przebić ją szpadą. W pamiętniku napisała: „Przez parę dni nie mogłam głową ruszyć, bo mi karku nadkręcił”.

KAMPANIA 1812 ROKU

14 października 1809 roku doszło do podpisania układu pokojowego między Napoleonem a cesarzem Austrii. Walki na terenie Księstwa Warszawskiego ustały. Joanna i Maciej nadal służyli w 17. pułku w Toruniu.

Okres względnego spokoju dobiegł końca w 1812 roku. Cesarz Napoleon na czele wielonarodowościowej Wielkiej Armii, w której była prawie stutysięczna armia Księstwa Warszawskiego, ruszył na Moskwę. Żubrowie również wzięli udział w wyprawie moskiewskiej. Służyli wtedy w kompanii fizylierów, wchodzącej w skład 1 . pułku piechoty kpt. Grzegorza Plucińskiego.

Ta kampania przyniosła Joannie najcenniejsze odznaczenie – Order Virtuti Militari. Otrzymała go za odwagę, jaką wykazała się, ratując swoją kompanię, która została niespodziewanie okrążona przez Kozaków koło Bychowa Starego nad Dniestrem. Błyskawicznie zorganizowana przez Joannę odsiecz pozwoliła nie tylko uratować żołnierzy, ale także rozgromić napastników. Za udział w tej potyczce Maciej również został doceniony – otrzymał Krzyż Kawalerski oraz awans na porucznika.

Wyprawa moskiewska zakończyła się dla Napoleona druzgocącą klęską. Jego armia została zdziesiątkowana. Cesarz nakazał wycofanie się w kierunku Warszawy. Odwrót osłaniały wojska polskie. Joanna i Maciej, nadal wierni Napoleonowi, walczyli wraz z jego armią na ziemiach Czech, Austrii i Saksonii.

W 1814 roku małżonkowie wrócili do Polski i zamieszkali na stałe w guberni kaliskiej. Zrezygnowali ze służby wojskowej. Maciej otrzymał etat nadleśniczego w lasach nadleśnictwa Wieluń. Jako nadleśniczy pracował około 20 lat w Popowicach pod Wieluniem. Joanna natomiast zajmowała się domem.

WIELUŃ – KRES WĘDRÓWKI

Żołnierska fantazja nie opuszczała Joanny nawet wtedy, gdy prowadziła życie gospodyni domowej. Wielokrotnie pojedynkowała się z miejscowymi ziemianami. Według relacji Tymoteusza Lipińskiego, około 1827 roku wyzwała na pojedynek komisarza obwodowego, stając w obronie honoru skrzywdzonego męża. Jednak ostatecznie do pojedynku nie doszło.

Car Rosji Mikołaj I za ich zasługi na polu walki przydzielił im dożywotnią pensję. To pozwoliło im żyć na względnie wysokim poziomie. Po osiągnięciu wieku emerytalnego Maciej zakończył pracę w nadleśnictwie. Zmarł w 1849 roku w Popowicach pod Wieluniem. Niestety, jego grób się nie zachował.

Joanna pozostała sama, bowiem nie mieli dzieci. Zmarła 29 lipca 1852 roku w Wieluniu podczas epidemii cholery. Według zapisu w księdze parafialnej była piątą ofiarą szybko rozprzestrzeniającej się choroby. W akcie zgonu, opatrzonym liczbą porządkową 71, czytamy: „Działo się to w mieście Wieluniu, 1852 roku, dnia 29 lipca o godzinie czwartej po południu, stawili się Wincenty Drabikowski, lat 50 i Aleksy Pawłowski, lat 70 liczący, zamieszkali w Wieluniu, i oświadczyli nam, że dnia 29 bieżącego miesiąca i roku o godzinie drugiej po południu umarła Joanna Żubrowa, wdowa emerytka”.

Grób Joanny dotrwał do czasów dzisiejszych. Znajduje się na cmentarzu przy ul. 3 Maja w Wieluniu. Tablicę epitafijną ufundował jej chrześniak Piotr Dobrowolski. Stary pomnik z tablicą nie zachował się do naszych czasów. Obecnie istniejący ufundowali rzemieślnicy z Cechu Rzemiosł Różnych z Wielunia.

Pisarz Wacław Gąsiorowski poświęcił Joannie Żubr obszerne fragmenty w swojej powieści Huragan. Rozdział o Joannie w żołnierskim mundurze zawarł w swojej książce dziennikarz Tadeusz Szewera. Jej nazwisko widnieje też w Encyklopedii wojen napoleońskich Roberta Bielickiego.

Zachował się także dom w Wieluniu, w którym mieszkała Joanna. Znajduje się obecnie pod numerem 1 przy ulicy nazwanej jej imieniem.

Bibliografia

Szewera T., O Szekspirze, lwie czarnym i wąsach Reymonta, Wydawnictwo Łódzkie, 1969, s. 17–47.
Toporek M., Historia Polski w pigułce, Małopolska Oficyna Wydawnicza Korona, s. 113–128.
Jan Kochanowski, Na dom w Czarnolesie, fragment fraszki.

Źródło: Ewa i Bogumił Liszewscy, Dzielne Polki, Wydawnictwo Fronda