Na początku XVIII w., po uspokojeniu kraju, Kazi­mierz Stecki h. Radwan, kasztelan kijowski, fundował w Żytomierzu kościół i klasztor dla jezuitów. […] Uchwała sejmu 1768 roku wyrzekła: „fundacją W. Kaziemierza Steckiego, kasztelana kijowskiego, w recesje sejmowym 1726 roku do aprobacji pozostała dla kś. jezuitów jako nie tylko co do misji, ale i co do szkół bardzo potrzebnych ad publicam utilitatem aprobujemy”. Zakład ten przetrwał aż do zniesienia zgromadzenia w 1773 roku [1].

*      *      *

Kazimierz Stecki wzniósłszy się do krzesła senatorskiego, kasztelanii kijowskiej, upamiętnia się fundacją misji jezuickiej; buduje dla niej gmach duży, murowany z kościołem, pod warunkiem, iż jezuici będą utrzymywali szkołę trzyklasową. Rzucono w ten sposób, w roku 1724, pierwsze podwaliny szkoły średniej w Żytomierzu. Fundacja Steckiego, potwierdzona na sejmie roku 1768, rozszerzona została przez męża wielkiej nauki, Józefa Andrzeja Załuskiego, biskupa kijowskiego, który do owych trzech klas dodał czwartą [2].

KOŚCIÓŁ JEZUITÓW W ŻYTOMIERZU, RYSUNEK JURIJA DUBININA

W 1768 roku konfederaci barscy zajęli Żytomierz. O tym zajęciu podaje ciekawe i jedyne szczegóły Serwacy Prus Suchorzewski w swoim „Echu odgłosem ukraińskich rzezi brzmiącem” [„Echo ukraińskiej rzezi”].

Najprzód palestra żytomierska przystąpiła do związku, do którego wciągnął ją Bohdanowicz, umyślnie w tym celu wysłany do Żytomierza przez generalicję. Na wezwanie tejże generalicji ściągnęły do Żytomierza i milicje nadworne ziemian, jako to Proskurów, Rościszewskich i in. Oboźny przyprowadził szlachtę i kozaków pańskich. Suchorzewski, autor relacji, daje się także namówić, wchodzi do związku i przysięga.

Gdy milicja Proskurów zdążała z Kornina do Żytomierza, spotkała w pobliżu Leszczyna podjazd dońców, wysłany do Żytomierza dla rozpędzenia sejmiku zwołanego przez Pawszę i Burzyńskiego. Konfederaci wpadli w zasadkę, dońcy przyparli ich do rudy. Zginął wtedy pułkownik Głowacki, dowódca milicji Rościszewskich, poległ i Sokołowski. Pomimo to walka zawiązała się na nowo w Leszczynie, dano ognia z armat, dońcy pierzchnęli, a gdy noc zapadła, konfederaci wyruszyli do Żytomierza. Tu zaczęto się naprędce fortyfikować, postawiono rogatki, puszkarza nie było, znalazł się Niemiec, który się podjął go zastąpić. Armata stanęła w zamku, druga u bernardynów, gdzie i wierni kozacy stanęli za palisadą, drudzy na wałach zamkowych. Dońcy otoczyli miasto, husarze wpadli od Staniszówki i uderzyli na klasztor bernardynów, lecz wierni kozacy ich odparli. Wtedy zapalili domy i przypuścili szturm do zamku. Puszkarz Niemiec razem dał ognia ze wszystkiej armaty, po czym padł trupem. Serbowie biorą armaty i ruszają na miasto. Palą się domy kapitulne i biskupie, katedra, kościół jezuicki, kramy. W kościele jezuickim zgorzał ks. Zrubicki. Lud jednak zdołał się zatyłkami powykradać z miasta.

PRZECZYTAJ:

OBRONA ŻYTOMIERZA PRZEZ KONFEDERATÓW BARSKICH

.

OBRONA ŻYTOMIERZA PRZEZ KONFEDERATÓW BARSKICH, RYSUNEK JURIJA DUBININA

Tymczasem ujrzano poza miastem nadciągający jakoby tłum ludzi, który dońce wzięli za wojsko polskie, opuścili stanowisko i uszli w lasy do Owrucza i Narodycz. Nie było to jednak wojsko, tylko Burzyński z tłumem szlachty nadciągał na sejmik, ujrzawszy jednak zniszczenie miasta, zawrócił do domu. Niedobitki związkowych udały się do Baru.

Miasto zostało zupełnie spalone, tak że pozostały puste place. Po tym zniszczeniu lud rozbiegły zaczął wracać do swoich popielisk, ale zaledwie rozpoczął się krzątać około odbudowy swych domów, zaczął się szerzyć w tymże jeszcze roku głód. Bernardyni, których kościół nie zgorzał, karmili głodnych. Na domiar nieszczęścia wybuchła jeszcze po całym kraju morowa zaraza, która zdziesiątkowała ludność. Po tej zarazie Żytomierz przez lat kilkanaście dźwigał się z ruiny i odbudowywał. W roku 1772 odbyły się tu już sejmiki [1].

*      *      *

Kościół ten w 1773 r. zamknięty, klasztor obró­cony na szkoły, później umieszczono tu jurysdykcje, w końcu przerobiono na więzienie, istnieją­ce i obecnie. Kościół w 1841 r. rozebrano i z cegieł zbudowano kamieniec przy ul. Cudnowskiej [1].

Po rozwiązaniu zakonu i wytworzeniu Komisji Edukacyjnej [Komisji Edukacji Narodowej, powołanej w 1773 roku; pierwszej w Europie władzy oświatowej o charakterze dzisiejszego ministerstwa oświaty publicznej] zarząd i plany nauki przechodzą do rąk rzeczonej Komisji, która z dotychczasowej szkoły duchownej wytwarza świecką, „wydziałową”, dla województw kijowskiego i bracławskiego, szybko rozwijającą się i zapełniającą się tłumnie uczniami. Liczba uczących się po dziesięcioletnim istnieniu tej szkoły „wydziałowej” – odpowiadającej dzisiejszym gimnazjom, a składającej się z sześciu klas – w 1784 roku 600 uczniów wynosiła. Ilość to znacznie większa, niż była liczba uczących się po siedemdziesięciu latach w gimnazjum żytomierskim, w połowie wieku XIX. […]

Szkoły żytomierskie w epoce po przekształceniu ich, po roku 1831, wydały kilkunastu ludzi, którzy w życiu naszego społeczeństwa odznaczali się duchem obywatelskim. Takimi wśród innych byli: Apollo Korzeniowski [(1820-1869), pisarz, poeta, autor dramatów; ojciec Josepha Conrada], Zygmunt Sierakowski [(1827-1863), generał, działacz niepodległościowy, dowódca powstania styczniowego na Żmudzi] (stracony w roku 1863), Leonard Sowiński [(1831-1887), poeta, historyk literatury i tłumacz, działacz polityczny], Władysław Kozłowski [(1832-1899), filozof, psycholog, powstaniec styczniowy], Władysław Kamieński, dr med. August Kwaśnicki, dr Jan Kwaśnicki, dr Wacław Lasocki, Adolf Kruczkowski, dr Adolf Trachtenberg… Ścisłość każe zastrzec, że duch obywatelski czy też wiedza szersza lub rozwój uzdolnień owych uczniów gimnazjum żytomierskiego rozwinęły się przeważnie nie pod wpływem rzeczonej szkoły, lecz gniazda rodzinne tych ludzi, tradycje narodowe, wówczas jeszcze – w połowie XIX wieku – niemilknące, główną tu rolę odegrały, nie zaś szkoła, już wtedy obca.

Mury pojezuickie, gdzie stanęła „szkoła wydziałowa” i tam istniała dość długo, przeszły z czasem do xx. misjonarzy [Zgromadzenie Księży Misjonarzy, stowarzyszenie życia apostolskiego założone 17 kwietnia 1625 roku w Paryżu przez św. Wincentego a Paulo; jego celem jest naśladowanie Chrystusa głoszącego Ewangelię ubogim]. Jeszcze za dni rządów biskupa Sołtyka, w roku 1757, chciano mieć księży misjonarzy w Żytomierzu dla kierowania seminarium duchownym, które założył Sołtyk, wchodząc w układy z misjonarzami w Płockiem; myśl tę oczywiście bardzo popierał Józef Andrzej Załuski, mąż również uczony, jak i gorliwy pasterz, ale jego wywiezienie do Kaługi, gdzie półszosta [pięć i pół] roku strawił, opóźniło ich przybycie do diecezji kijowskiej. Dopiero w roku 1783 przybywają misjonarze do Żytomierza, obejmują mury pojezuickie i zarząd seminarium, w nim uczą i nim kierują aż do roku 1842. Byli oni tam pospolicie nieliczni; zaledwie czterech bywało: trzech uczyło, czwarty kapelanował w zgromadzeniu szarytek … [2]

Przypisy

1. Józef Krzywicki, „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”
2. Marian Dubiecki, „Na Kresach i za Kresami – wspomnienia i szkice”, Kijów 1914

Obrazy żytomierskiego malarza Jurija Dubinina, wykonane są na zamówienie Polskiego Centrum Medialnego „Jagiellonia”, wszystkie prawa zastrzeżone, kopiowanie i rozpowszechnianie obrazu jest zabronione.