„Moskale są z natury tak ulegli, że gdy zostaną uwolnieni z niewoli — czy to po śmierci pana, czy z jego łaski — często sami sprzedają się innym. Rzadko dają się nakłonić do pracy dobrym słowem lub prośbą, dlatego, choćby ktoś był najbardziej ludzki i łagodny, prędzej czy później zmuszony jest sięgnąć po kij lub pięść, jeśli chce, by robota została dobrze wykonana. […] Wielu spośród nich to złodzieje i zabójcy — cierpią bowiem na wielki niedostatek pożywienia i napoju. Surowe kary w niczym nie pomagają wobec ich silnego przywiązania do wódki i tytoniu” — pisał Frederick Coyett, szwedzki arystokrata i ostatni kolonialny gubernator holenderskiej Formozy, w swojej pracy „Poselstwo Conrada van Klenka do carów Aleksego Michajłowicza i Fiodora Aleksiejewicza” z 1675 roku.
Od czasów Coyetta minęło niemal cztery stulecia — lecz jego opis Rosjan wciąż brzmi zdumiewająco aktualnie. Przywiązanie do przemocy, ślepe posłuszeństwo wobec władzy i pogarda dla wolności przetrwały kolejne rewolucje, wojny i imperia. Zmieniały się jedynie symbole — cara zastąpił sekretarz partii, sekretarza prezydent w bunkrze — lecz mentalność niewolnika pozostała ta sama.
„Brudne misy i czarki na miód” — obraz społeczeństwa poddanego
„Lud prosty, surowy i zahartowany, rzadko sypia w łóżku — zazwyczaj na słomie, a czasem nawet na twardych ławach — i potrafi znosić wielkie niedostatki. Na ścianach ich izb rzadko widać coś więcej niż kilka ikon, zwłaszcza świętego Mikołaja, którego uważają za swojego opiekuna.
Innych sprzętów domowych mają zwykle niewiele — kilka brudnych mis i garnków, naczynia na wódkę i czarki na miód, a także nieco drewnianej zastawy, której prawie nigdy nie myją ani nie czyszczą.
Są z natury tak ulegli, że gdy zostaną uwolnieni z niewoli — czy to po śmierci pana, czy z jego łaski — często sami sprzedają się innym. Rzadko dają się nakłonić do pracy dobrym słowem lub prośbą, dlatego, choćby ktoś był najbardziej ludzki i łagodny, prędzej czy później zmuszony jest sięgnąć po kij lub pięść, jeśli chce, by robota była dobrze wykonana.
Wielu spośród nich to złodzieje i zabójcy — cierpią bowiem na wielki niedostatek pożywienia i napoju. Surowe kary w niczym nie pomagają wobec ich silnego przywiązania do wódki i tytoniu.
PRZECZYTAJ:
Skąd niewolnicza świadomość Rosjan? W XIX wieku sprzedawano tam ludzi jak bydło
Chłopi mieszkający dalej w głębi kraju żyją w jeszcze większej nędzy — ich panowie dają im tak mało, że z tego nie są w stanie się utrzymać, więc ci panowie często przymykają oczy na ich postępki.
Bogaci czasem urządzają wystawne uczty i domy, zwłaszcza przyjmując cudzoziemców, lecz ci muszą odpłacać się za tę gościnność drogimi podarunkami. W codziennym życiu jednak są bardzo skąpi — ich środki są ograniczone, gdyż wiele wydają na utrzymanie służby i koni.
Zwyczajna strawa Rosjan nie jest smaczna: solona ryba, kwaśna kapusta, kasze, groch i fasola, a także czarny chleb żytni. Do zupy dodają często smażoną cebulę lub czosnek — potrawa ta bardzo im smakuje, choć obcych odstręcza od niej okropny zapach. Jedzą mnóstwo wszelkich polewek, a nawet sam rybny rosołek z dodatkiem czosnku i chleba. Kawior pojawia się na stołach możnych niemal zawsze podczas obiadu.
Gdy przesadzą z piciem, na drugi dzień przygotowują sobie szczególne danie na kaca — z zimnego mięsa pokrojonego w kawałki, zalanego zwykłym kwasem chlebowym, z dodatkiem ogórków, octu, czosnku i dużej ilości pieprzu; jedzą to na zimno.
Po obiedzie piją przez cały dzień, jak u nas wino, a gdy brakuje im wódki, dosypują do niej pieprzu — albo z braku, albo z przekonania, że to zdrowsze.
Lud prosty tak łaknie wódki, że często nie tylko latem, lecz i zimą, w największe mrozy, przepija nie tylko swoje odzienie wierzchnie, ale i bieliznę, nawet koszulę z siebie — i nago biegnie z karczmy do domu. Nawet kobiety z pospólstwa piją nieraz tak, że zastawiają w karczmie swoje ubrania, a wypchnięte z gospody nagie, padają pijane na ulicy i często tracą resztki swojego niewielkiego wstydu”
— Baltazar Coyett, „Poselstwo Conrada van Klenka do carów Aleksego Michajłowicza i Fiodora Aleksiejewicza”, 1675 r.
Od Moskwy cara do Moskwy Putina — niewola nieprzerwana
Przez stulecia zmieniały się granice, ustroje i władcy, lecz duch rosyjskiego poddaństwa pozostał ten sam — zakorzeniony głęboko w kulturze przemocy, hierarchii i strachu. To, co europejscy podróżnicy XVII wieku opisywali z niedowierzaniem, dziś znów widać w wojnie, którą Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie — wojnie niewolników posłusznych tyranowi.
Rosja nigdy naprawdę nie wyszła z niewoli, bo nigdy nie chciała być wolna. Dla niej bat, rozkaz i strach od wieków były nie przekleństwem, lecz porządkiem świata.
I dlatego każde pokolenie Rosjan zaczyna historię od nowa — w kajdanach, które samo na siebie nakłada.
Świat zaś musi pamiętać, że naród, który czci swoich ciemiężycieli i nienawidzi wolnych, będzie zawsze zagrożeniem — nie tylko dla siebie, lecz i dla innych.
Pamięć-Historyczna.net

