Roman Dmowski jest wybitną postacią w historii Polski, jego zasługi w zakresie budzenia ducha narodowego i starań w odzyskaniu ziem zachodnich na konferencji pokojowej w Wersalu są wielkie. Jednak jego koncepcje polityczne i budowane strategie działania były błędne, czego nie potrafią zrozumieć współcześni zwolennicy Dmowskiego. Potrafią natomiast z wielkim samozaparciem dyskredytować politycznego przeciwnika Dmowskiego Józefa Piłsudskiego który górował nad przywódcą Narodowych Demokratów zwłaszcza w myśleniu strategicznym. To Piłsudski przecież podjął czynną walkę o niepodległość w czasach zaborów, a po 1918 r. jako Naczelnik Państwa i Wódz Naczelny przeprowadził budowę odrodzonego państwa polskiego do zwycięskiego finału.

Współcześni zwolennicy Dmowskiego z uporem twierdzą, że „Pan Roman” był wielkim politycznym realistą, gdy Piłsudski to mitoman i fantasta z realizmem nie mający wiele wspólnego. Przy tym zachowują się tak jakby nie znali poglądów Józefa Piłsudskiego, ale można sadzić, że nie wiedzą też jakie były poglądy Dmowskiego. Gdyby je znali umieliby właściwie ocenić także dokonania obu tych wielkich Polaków i ich zasługi dla Polski.

Przypomnijmy co mówił Dmowski i jak oceniał nasze położenie w ważnej dla losów Polski sprawie.

W 1909 r. Roman Dmowski uważał, że Polacy powinni związać się z Rosją. Pisał („Niemcy, Rosja i kwestia polska”):

„Polacy zrozumieli, że odbudowanie własnego państwa w wytworzonym położeniu międzynarodowym jest celem nieziszczalnym, że wszelkie działanie przedsiębrane w tym kierunku byłoby tylko zabójstwem sił własnych i oddaleniem od drogi, na jakiej należy w obecnych warunkach walczyć o byt narodowy i pracować dla narodowej przyszłości”.

9 lat później Polacy odzyskali niepodległość i odrodziło się niepodległe państwo polskie.

Tymczasem znany publicysta Rafał Ziemkiewicz, nazywający siebie „nowoczesnym endekiem”, usiłuje dowieść, że to Roman Dmowski był wielkim realistą w przeciwieństwie do pozbawionego realizmu Józefa Piłsudskiego. W artykule „Kara dla Romana Dmowskiego za realizm” (portal Super Historia.pl) wywodził, że koncepcja Dmowskiego układania się z Rosją nie oznaczała jakiejś „prorosyjskości” przywódcy polskich narodowców, ale była właśnie przykładem realizmu „Pana Romana”. Ziemkiewicz twierdzi, że Dmowski po prostu wzorował się na politykach brytyjskich wyznających zasadę: „Wielka Brytania nie ma niezmiennych przyjaciół i wrogów, ma tylko niezmienne interesy”.

Dmowski uznał, że Polacy chcąc obronić się przed germanizacją powinni sprzymierzyć się z Rosją, która zawiązując sojusze z Francją i Anglią stała się przeciwnikiem Niemiec. Dmowski przy tym uważał, że stanowcza antyniemiecka postawa Polaków skłoni Rosję do porzucenia polityki rusyfikacyjnej i pozwoli pod berłem cara zjednoczyć ziemie polskie byłego Królestwa Kongresowego z ziemiami zaborów austriackiego i pruskiego. Było dla niego też oczywiste, że polskie aspiracje narodowe trzeba będzie ograniczyć do „ziem piastowskich” zapominając o kresowych terenach zabużańskich Rzeczypospolitej, które miały pozostać w granicach Rosji. Tymczasem nawet takie ograniczone rozwiązanie było nierealne. Jednym z rozmówców Dmowskiego był minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Sazonow, który uważał, że Polacy są narodem stojącym cywilizacyjnie niżej niż Rosjanie więc nie będą w stanie pokierować nie tylko autonomią, ale nawet jakimś własnym samorządem. W rosyjskim MSZ planowano, że po wygranej wojnie z Niemcami Rosja wytyczy swoją granicę zachodnią na Odrze, a ziemie zamieszkałe przez Polaków będą prowincją rosyjskiego imperium zarządzaną wprost przez Rosjan.

Ziemie Rzeczypospolitej w planach rosyjskiego MSZ z 1914 roku. Czarna linia biegnąca od Bałtyku (Gdańsk) na południe, wydzielająca na mapie Imperium „polską prowincję” pokazuje, że poza nią miały być Gdańsk, Toruń, Warmia i Mazury, Suwalszczyzna i Chełmszczyzna, a także Galicja Wschodnia z „rosyjskim” Lwowem.

Pisze red. Ziemkiewicz: „Bynajmniej nie była to żadna „rusofilia”, ale skutek trzeźwej i rzeczowej analizy geopolitycznej. W teorii zresztą była ona istotnie nie do obalenia – rozsądne zawieszenie broni, obmyślone przez Dmowskiego, posłużyłoby dobrze obu nacjom”.

Ta „trzeźwa i rzeczowa analiza” do tego „w teorii nie do obalenia” w praktyce okazała się psu na budę. Można więc chyba przyjąć, że z trzeźwością i rzeczowością nie miała wiele wspólnego. Ziemkiewicz zauważa zresztą: „Jednak Polacy i Rosjanie to nie Anglicy i Francuzi – do tanga trzeba dwojga, a tu nie było nawet jednego”. Rzeczywiście relacje polityczne między narodami tego samego kręgu cywilizacyjnego są jednak czymś innym od uprawiania polityki z kimś, kto ma inne niż my reguły i zasady postępowania. I rzecz wcale nie polegała na tym, że „do tanga nie było nawet jednego” – jak pisze Ziemkiewicz. Jeden do tanga wszak był – Dmowski, ale wykonywane przez niego piruety w carskich kancelariach nie dawały niczego konkretnego.

Polacy zapewne wsparliby Dmowskiego, gdyby jego koncepcję potwierdzały fakty wskazujące, że z Rosją warto współdziałać. Takich faktów nie było i Ziemkiewicz konstatuje: „Dość szybko musiał Dmowski uznać, że nic z tego nie będzie”. W tym miejscu zastrzeżenie – Dmowski zorientował się o porażce swej koncepcji po dziewięciu latach – ofertę współpracy z Rosją złożył w 1907 roku („Niemcy, Rosja i kwestia polska”), a postulat odbudowy niepodległej Polski przedstawił ambasadorowi Rosji w Paryżu w 1916 roku, oczywiście odrzuconej przez Rosjanina. Nie było to więc wcale „dość szybko”.

Sprawa odzyskania przez Polskę niepodległości wchodziła tymczasem na arenę międzynarodową, także za sprawą czynu zbrojnego tych, którzy rzucili się – jak pogardliwie pisze Ziemkiewicz – „na rozkaz wodza z motyką na słońce”. Przy tym Ziemkiewicz twierdzi, że mimo przegranej realista Dmowski zachował „rosyjski paszport dyplomatyczny”, dzięki któremu dostał się do Wersalu i załatwił Polsce niepodległość.

Tymczasem to Naczelnik Państwa Józef Piłsudski pisał do Romana Dmowskiego (21 XII 1918):

„Szanowny Panie Romanie!

Wysyłając delegację do Paryża dla porozumienia się z Komitetem Paryskim i wspólnego potem porozumienia się z Ententą, proszę Pana o ułatwienie wszelkie w pertraktacjach. Proszę wierzyć, że najbardziej chciałbym uniknąć dwoistego przedstawicielstwa Polski przed Ententą i dążę do jednolitej reprezentacji interesów Polski, gdyż wtedy tylko będą one dostatecznie uwzględnione (…)

Na podstawie dawnej znajomości tuszę, że w tym wypadku i w tej ważnej chwili przynajmniej niektórzy ludzie, jeśli już nie cała Polska niestety, wznieść się muszą ponad interesa stronnictw, kilk i grup, do takich zaś ludzi chciałbym zaliczyć i Pana.

Proszę przyjąć zapewnienia wysokiego szacunku, z jakim pozostaję.”

W następstwie listu Naczelnika Państwa, a nie rosyjskiego paszportu dyplomatycznego, Dmowski stanął na czele polskiej delegacji i wraz z Ignacym Paderewskim i mógł zabiegać o sprawy polskie na konferencji pokojowej w Wersalu.

Inne opinie Dmowskiego w istotnych dla Polski kwestiach.

W 1917 r. po upadku caratu i przewrocie bolszewickim w Rosji Dmowski uznał, że „Rosja jako wielkie mocarstwo zniknie z widowni historycznej na okres być może wielu pokoleń”.

3 lata później, w 1920 r. Polska musiała stoczyć wojnę na śmierć i życie odpierając najazd Rosji sowieckiej. A po dziewiętnastu latach to samo pokolenie Polaków, które broniło kraju w 1920 r. , a nie jakieś kolejne, doświadczyło najazdu sowieckiego 17 września 1939 r.

W 1925 r. Dmowski twierdził („Polityka polska i odbudowanie państwa”) „Odbudowanie Polski silnej z jej ziemiami zachodnimi uniemożliwiło Niemcom ciążenie nad Rosją i ekspansję na południowy wschód”. Dmowski uważał, że zbudował silną Polskę i bagatelizował Niemcy. „Na skutek tych wszystkich zmian ambicje imperialistyczne Niemiec tracą całkowicie podstawy realne. Naród niemiecki będzie musiał pozostać w swych granicach i w nich walczyć z ciężkimi skutkami przewrotu światowego”.

8 lat później, w 1933 r., Hitler objął władzę w Niemczech i wróciły z wielką siła niemieckie „ambicje imperialistyczne”.

Dodajmy, że przywódca narodowców pozytywnie ocenił narodowy socjalizm, który „wpływa dodatnio moralnie na swych członków, zwłaszcza tych, których szereguje do czynnej walki, koszaruje i utrzymuje”. Hitleryzm według Dmowskiego oznaczał też poprawę położenia Polski: „ pruska polityka wschodnia, rozbiory Polski, organizacja niemczyzny w zabranych prowincjach i intrygowanie w innych dzielnicach polskich, próby zagarnięcia nowych ziem podczas wojny światowej i pozyskanie dla tego celu Polaków, wreszcie mącenie w odbudowanym państwie polskim – wszystko to było i jest oparte na robocie lóż masońskich”. Tymczasem „program organizacji narodu na zewnątrz nakazuje Hitlerowi walkę z masonerią”. To, zdaniem Dmowskiego, uśmiercało dotychczasową politykę niemiecką wrogą Polsce.

Być może takie postrzeganie hitleryzmu przez Dmowskiego sprawia, że współcześni wielbiciele jego „realizmu” uważają, że byłby korzystny dla Polski związek sojuszniczy z Hitlerem w 1939 r.

Dmowski pozytywnie też oceniał faszyzm włoski . To o faszyzmie pisał ideolog Narodowej Demokracji jako o „nauce dla obozów narodowych innych krajów”, z której należało odpowiednio skorzystać w celu „doprowadzenia do zwycięstwa”. Dmowski dostrzegał pozytywy dyktatury jako metody sprawowania władzy. Ideolog i lider endecji stwierdzał, że przewrót majowy Piłsudskiego 1926 r. zahamował polityczny rozwój Polski, gdyż uniemożliwił dokonanie „rewolucji narodowej” na polskich ziemiach. W rezultacie najpierw Włochy, a później Niemcy – ubolewał Dmowski – wyprzedziły Polskę w rozwoju politycznym i społecznym. Nie były to tylko słowa, skoro w grudniu 1926 r. narodowy demokrata Dmowski powołał do życia mało demokratyczny Obóz Wielkiej Polski, który miał „nie wkraczając na sejmowy teren działania rozwinąć pracę w kraju, skupiając rozbite dotychczas siły narodowe w jeden wielki obóz”. „Gdy taki silny obóz stanie w kraju – mówił Dmowski – dalsze trwanie dzisiejszego układu stronnictw będzie niemożliwe. Wtedy – jesteśmy przekonani – i w Sejmie będziemy mieli jedno wielkie stronnictwo narodowe”.

Wzorzec organizacyjny OWP zaczerpnął Dmowski z Włoch, gdzie od 1922 r., po marszu na Rzym, władzę przejął Benito Mussolini. W dużej mierze wpływ na taki wybór miała wizyta przywódcy endecji na Półwyspie Apenińskim. Fascynacja rozwiązaniami włoskimi zbiegła się w czasie z przejęciem władzy w Polsce przez Józefa Piłsudskiego w maju 1926 r. Był to wg Dmowskiego odpowiedni moment, by przeciwdziałać konsekwencjom przewrotu majowego Piłsudskiego.

Rozwój OWP został zahamowany decyzjami administracyjnymi, w 1933 r. władze sanacyjne organizację zlikwidowały.

Krytyk Piłsudskiego i piłsudczyków Rafał Ziemkiewicz twierdzi, że w polskiej tradycji walki o wolność trwa „ciągła kretyńska licytacja na radykalizm, na .my jesteśmy lepszymi patriotami od was”. Tymczasem nie chodzi wcale o jakiś patriotyczny radykalizm tylko o uświadomienie czym jest realizm w polskiej polityce.

Program Piłsudskiego odzyskania niepodległości przez Polskę zmaterializował się, był więc realistyczny, natomiast program Dmowskiego – zbudowania polskiej autonomii pod berłem cara nie. I tylko tyle. Co do reszty przewidywań Dmowskiego też trudno uznać, aby były one realistyczne.

Można odnieść wrażenie, że najgłośniejsi nawet zwolennicy przywódcy narodowej demokracji sławiący jego realizm nie potrafią dostrzec czym w polityce polskiej był ten realizm w latach działalności Dmowskiego i Piłsudskiego.

(Cytaty z Dmowskiego za: „Wydanie zbiorowe pism Romana Dmowskiego w 9 tomach” (Częstochowa 1937-1939). Uwaga tom pierwszy wówczas nie ukazał się.)

Postscriptum

„Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę.” – Józef Piłsudski

Uważam, że Józef Piłsudski był wybitnym politykiem i znamienitym dowódcą wojskowym. Wniosek ten wyciągnąłem poznając możliwie najlepiej historię najnowszą Polski, w tym także dokonania i poglądy politycznych przeciwników Marszałka. Przyjmowałem długo, że taka jest prawda i nie ma potrzeby wracać do spraw minionych i rozstrzygniętych. Tymczasem ocena Piłsudskiego, za sprawą różnych pogrobowców Jego dawnych przeciwników, zwłaszcza emocjonalnych spadkobierców endecji, stała się sprawą aktualną.

Czytam coś takiego: „Przypisywanie jakichkolwiek zasług Piłsudskiemu lub twierdzenie, że odzyskanie niepodległości to równa zasługa Dmowskiego i Piłsudskiego, to wielkie historyczne zakłamanie i nieporozumienie. Piłsudski nic dobrego dla Polski nie zrobili, a wręcz odwrotnie, był największym hamulcowym tego wielkiego zrywu narodowego. Był psem spuszczonym ze smyczy przez Niemców, aby ten zryw narodowy poskromić.”

Od paru lat w publicystyce i w pracach roszczących sobie prawo do miana opracowań historycznych znajdujemy treści przedstawiające Marszałka i Jego obóz w najczarniejszych barwach, czytamy o głupocie i zdradzie „sanacji”, a sam Marszałek podobno ciągle rozsnuwa „złowrogi cień” nad współczesną Polską. Okazało się, że oddziaływanie propagandy wrogiej Piłsudskiemu, uprawianej najpierw przez zwolenników gen. Sikorskiego, a później przez tabuny kolaborujących z Sowietami „historyków” PRL-owskich znalazło, nie wiedzieć czmu, swoje współczesne odwzorowanie w tekstach pisanych przez prawicowych „antykomunistów”.

Dedykuję tym współczesnym „pogromcom” Marszałka

– Drodzy Państwo, sławiąc wielkość Romana Dmowskiego, który był bezspornie wybitnym politykiem, naprawdę nie musicie przy tym twierdzić, że marszałek Józef Piłsudski był szubrawcem.

Romuald Szeremietiew

Źródło: Salon24.pl