Powstanie Styczniowe na Ukrainie wybuchło w nocy z 26 na 27 kwietnia 1863 roku, trzy miesiące później, niż w Królestwie Polskim. Dowódcą powstańców na Wołyniu został Edmund Różycki, urodzony w Agatówce w powiecie żytomierskim, syn Karola, słynnego powstańca listopadowego, emerytowany pułkownik armii rosyjskiej. Oprócz niego dowódcami powstania zostali Izydor Kopernicki i Aleksander Jabłonowski. Przed wybuchem powstania Różycki stale przebywał w Żytomierzu – centralnej siedzibie władz powstańców na Ukrainie.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

W kwietniu 1863 roku odbyła się narada wojenna w Sidorowie z udziałem generała Józefa Wysockiego, pułkownika Edmunda Różyckiego oraz Zygmunta Miłkowskiego. Zdecydowano na niej, że walka na Ukranie rozpocznie się z szeregu skoordynowanych działań. Różycki miał pobudzić do broni Wołyń, zgodę na przyłączenie się do niego miał wyruszający z Galicji generał Wysocki. Zygmunt Miłkowski z terenów Rumunii miał uzupełnić atak na Wołyniu.

Dnia 8 maja, zgodnie ze wspomnianym planem, nad rzeką Teterew na uroczysku „Pustocha” w pobliżu Żytomierza zgromadził się 850-osobowy oddział kawalerii na czele z pułkownikiem Różyckim. Wkrótce dołączył do nich oddział Jana Chranickiego, którego zadaniem było zabezpieczenie prawego skrzydła. Dodatkowo do Wołyniaków dołączyła partia Władysława Ciechońskiego oraz oddział kierowany przez prawosławnego szlachcica – Płatona Krzyżanowskiego. Grupa żytomierskich powstańców podwoiła się. W sercach Polaków zapaliła się iskierka nadziei …

Rajd jazdy Różyckiego od Żytomierza do Połonnego nazwano później Marszem Triumfalnym. Znów jak kiedyś, po ziemi dawnych Kresów maszerowali żołnierze Rzeczypospolitej. Ponownie zabrzmiały pieśni patriotyczne i namiętnie biły w piersiach polskie serca.

9 maja jednostka jazdy pułkownika Różyckiego weszła do Lubara. Miejscowy garnizon oddał miasto bez walki. Rosjanie złożyli broń. Pobłażliwi powstańcy uwolnili rosyjskich żołnierzy. Podczas marszu w kierunku Połonnego powstańcy rozbrajali zdemoralizowanych zaborców praktycznie bez żadnego oporu. 12 maja 1863 roku pułk Różyckiego wziął Połonne, gdzie przez pięć dni, na próżno czekał na podejście oddziałów generała Wysockiego z Galicji.

Następnie udał się w kierunku wschodnim, aby połączyć się z oddziałem Jana Chranickiego. 16 maja w pobliżu Miropola nad rzeką Słucz natknął się na zasadzkę 500-osobowego rosyjskiego garnizonu pod dowództwem kapitana Nikołaja Kazakowa. Po dwóch dniach walki, jazda Różyckiego wycofała się, manewrując najpierw w stronę zachodu, a później w kierunku południowym. Odwrót broniła piechota, bohatersko ginąc na polu bitwy. Zginęło ponad 150 powstańców, 70 zostało schwytanych przez Rosjan. Ojczyzna nie zapomniała swoich synów. Walki o Miropol zostały upamiętnione na jednej z tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie napisem „MIROPOL 17 V 1863”.

19 maja oddział Różyckiego zwyciężył w bitwie pod Worobijówką w powiecie Zwiagelskim, biorąc do niewoli 39 Moskali. Następnie Jazda Wołyńska przeniosła się na Podole, licząc na wsparcie miejscowych powstańców. Jednak tam, pod komendę Różyckiego przeszła jedynie niewielka grupa Szaszkiewicza, w liczbie sześćdziesięciu osób. Razem z nimi obozowali w miejscu legendarnym – w jarze Hańczarycha, w którym – według proroctwa Wernyhory – miał się rozegrać ostateczny bój z Moskalami. Ta prorocza i mistyczna aura podniosła morale polskich bojowników o wolność.

Jednak wkrótce okazało się, że rozpalenie ognia walki na Podolu będzie bardzo trudne. Również z Galicji nadal nie wkraczał generał Wysocki, na poparcie którego liczyli Wołyniacy. Biorąc pod uwagę odkryty naturalny krajobraz, Podole było niebezpieczne dla prowadzenia walki partyzanckiej. Ponadto wróg ściągnął w obszar działań powstańców znaczne siły wojskowe. Łączne siły pod dowództwem pułkownika Różyckiego liczyły 850 osób. A ogólna liczba powstańców na całej prawobrzeżnej Ukrainie nie przekroczyła 1 500 osób. Z kolei, rząd carski rzucił przeciwko nim zgrupowanie wojsk liczące łącznie 45 tys. żołnierzy i oficerów. W każdym momencie wojska nieprzyjaciela mogły uderzyć ze wszystkich stron.

W takich okolicznościach, walka zbrojna straciła sens. Odtąd głównym celem Różyckiego było zachowanie składu osobowego Jazdy Wołyńskiej, dlatego doświadczony oficer zdecydował przedrzeć się przez granicę austriacką do Galicji. W tej chwili, dołączył do niego Eustachy Klukowski i niewielka grupa ocalałych pod Mińkowcami oddziałów Chranickiego i Ciechońskiego.

Wkrótce, 25 maja 1863 roku pod Laszkami, wojownicy pułkownika Różyckiego starli się z 15-tysięcznym ugrupowaniem wojsk rosyjskich. Spod Laszek Wołyniacy udali się do miasteczka Koniecpol, gdzie odbyła się kolejna bitwa z licznym wojskiem nieprzyjaciela. Następnego dnia, 26 maja 1863 roku, Jazda żytomierska zwyciężyła Rosjan pod Salichą i przedarła się do Galicji. Ostatnie resztki oddziału Różyckiego przekroczyły rosyjsko-austriacką granicę, po serii zaciętych bitew stoczonych w pobliżu miasta Radziwiłłówka 19 czerwca 1863 roku. Tak skończyła się walka zbrojna o wolność i niepodległość na Wołyniu Wschodnim.

Siły były nierówne. Przeciwko niewielkiej grupie powstańców walczyły tysiące dobrze wyszkolonych i uzbrojonych Rosjan.

Należy jednak pamiętać, że poświęcenie bohaterów nie były daremne, bronili honoru narodu i stworzyli heroiczny narodowowyzwoleńczy etos dla przyszłych pokoleń. Bohaterska walka żytomierskiej kawalerii pułkownika Różyckiego została złotymi literami wpisana w historię naszej ziemi.

Włodzimierz Iszczuk

PRZECZYTAJ:

Rok 1861. Stan wojenny w Żytomierzu

Rok 1863. Oni walczyli za naszą wolność na naszej ziemi


BITWA POD SALICHĄ. ÓWCZESNY SZKIC BITWY