Zapraszam do lektury drugiej części cykl poświęconego powstaniu styczniowemu na Ukrainie-Rusi – w 160. rocznicę jego wybuchu, przebiegu i zakończenia.
Organizatorzy powstania styczniowego wyciągnęli wnioski z insurekcji 1830/1 – ostatniego zrywu niepodległościowego na ziemiach pod zaborem rosyjskim, kiedy to nawet sprawna, zaprawiona w napoleońskich bojach armia nie była w stanie zapewnić stronie polskiej zwycięstwa. Zawiodło wówczas dowództwo – o czym mówi się sporo, ale również fakt, iż w powstaniu wzięła udział jedynie niewielka część społeczeństwa.
Sposobem na zaradzenie drugiemu z mankamentów w roku 1863 miał być radyklany program społeczny. Znalazł on najpełniejsze odzwierciedlenie w styczniowym manifeście Komitetu Centralnego Narodowego / Rządu Tymczasowego, w którym czytamy: „ziemia, którą Lud rolniczy posiadał dotąd na prawach czynszu lub pańszczyzny, staje się od tej chwili bezwarunkową jego własnością”.
Uwłaszczenie chłopów – bo do tego sprowadza się powyższe zdanie – miało objąć również włościan ukraińskich. Czyniąc wobec nich specjalny ukłon, Rząd Narodowy opracował tzw. Złotą Hramotę. Dokument ten, spisany bilingwalnie po polsku i rusku, ozdobiony winietą przedstawiającą Archanioła Michała, prócz ziemi obiecywał pełne poszanowanie ukraińskiej odrębności językowo-religijnej.
Niestety, miejscowi chłopi, w swej masie nierozumiejący celów postania, na domiar złego podburzani przez rosyjską administrację, na ogół odnosili się do proklamujących Złotą Hramotę powstańców obojętnie, a nawet wrogo.
Szczególnie tragiczny okazał się los elitarnej 21-osobowej grupy katolickich i prawosławnych studentów Uniwersytetu Kijowskiego pod wodzą Antoniego Jurjewiwcza, która 9 maja została napadnięta przez mieszkańców wsi Sołowiówka (Sołowijówka) nieopodal Korostyszewa. 12 studentów zginęło na miejscu, dziewięciu pozostałych, w tym Jurjewicza, chłopi wydali w ręce władz. Co szczególnie godne podkreślenia – powstańcy, w imię wolnościowych ideałów, nie skorzystali z możliwości samoobrony przed napastnikami.
Jurjewiczowi udało mi się zbiec z więzienia w kijowskiej cytadeli. Inni powstańcy, wśród nich partyzanci z oddziału prawosławnego szlachcica Płatona Krzyżanowskiego, osadzeni w tym samym miejscu zostali poddani śledztwu, a następnie rozstrzelani. (Miejsce ich kaźni zostało upamiętnione krzyżem oraz kamiennymi płytami w językach ukraińskim i polskim).
Sołowiówka stała się obosiecznym argumentem w debatach historiozoficznych. Dla niepodległościowo myślących demokratów szlacheckich wydarzenie to zaczęło funkcjonować w kategoriach spłaty długu moralnego, który szlachta zaciągnęła u ludu na przestrzeni wieków. Dla środowisk konserwatywnych Sołowiówka, jak niegdyś rabacja galicyjska, była potwierdzeniem tezy, iż – parafrazując Wielopolskiego – dla chłopów można coś zrobić, z chłopami – nigdy.
Dominik Szczęsny-Kostanecki
ARCHIWUM PORTALU PAMIĘĆ HISTORYCZNA
Czasopismo „Głos Polonii”
Wydanie specjalne: HISTORIA Nr 1 / (2) 2019
Czasopismo „Głos Polonii”
Wydanie specjalne: HISTORIA Nr 2 / (2) 2020
Czasopismo „Głos Polonii”
Wydanie specjalne: HISTORIA Nr 3 / (1) 2021
BIBLIOTECZKA PORTALU PAMIĘĆ HISTORYCZNA POLSKIEGO CENTRUM MEDIALNEGO „JAGIELLONIA”

